Pomyślmy...
Gdybym miał się pojawić w uniwersum Frostpunka, chciałbym przy sobie mieć:
.Cysternę dobrego alkoholu (pitnego, żeby nie było!).
Przyda się mocna karta przetargowa w negocjacjach. Leki, jedzenie, różne inne rozsądne zasoby są potrzebne, ale koniec końców każdy zaakceptuje flaszkę czegoś mocno kopiącego, czy to w celach kulinarnych, leczniczych, bojowych, barterowych, czy innych.
.Szyszkę cedru Libańskiego.
Chciałbym zasadzić ją gdzieś na uboczu i tym samym zapoczątkować przywrócenie tych fantastycznych drzew światu. Zimne warunki byłby jak znalazł dla tych kolosów, a świadomość, że pozostanie po mnie coś tak cennego i docenianego przez przyszłe generacje krzepiłaby mnie nie mniej niż powyższe.
.Miecz laserowy.
Bo każdy świat, każda historia (włącznie z romansem), każdy scenariusz stają się automatycznie przynajmniej 500% ciekawsze po wprowadzeniu do nich tego cuda. Czy to żeby się opędzić przed wrogiem, czy ściąć drzewo na podpałkę, oświetlić drogę, czy choćby wyciągnąć i pomachać (wziąąąąąąąąąąą, wziąąąąąąąąąąąąąąąąąąą i życie staje się lepsze) - zastosowań multum.